">">">

Prostota heroizmu

– Philip Zimbardo, Zeno Franco –

Okoliczności mogą zmusić każdego do bycia naocznym świadkiem zła, ale mogą jednocześnie obudzić w nas wewnętrznego bohatera. Zeno Franco i Philip Zimbardo pokazują jak wszyscy jesteśmy zdolni do codziennego heroizmu.
Trzydzieści pięć lat temu, jeden z nas (Philip Zimbardo), rozpoczął projekt, znany jako Stanfordzki Eksperyment Więzienny. Dwudziestu czterech młodych mężczyzn, którzy odpowiedzieli na ogłoszenie w gazecie o udziale w badaniu, zostało losowo podzielonych na ,,więźniów’’ i ,,strażników’’ w symulowanym więzieniu Wydziału Psychologii Uniwersytetu Stanforda. ,,Więźniowie’’ zostali aresztowani w swoich domach przez prawdziwych funkcjonariuszy policji, odnotowani, i zabrani do więzienia. Wszystko, od celowo poniżających więziennych ubrań, numerów cel na laboratoryjnych drzwiach, do obowiązkowych rewizji osobistych, miało na celu dokonanie depersonalizacji, jaka odbywa się w prawdziwym więzieniu. Mężczyźni, którzy wylosowali role strażników, otrzymali uniformy khaki, ciemne okulary i pałki.
Celem eksperymentu było zbadanie psychologii uwięzienia – sprawdzenie, co się dzieje, kiedy umieścisz dobrych ludzi w odczłowieczającym miejscu. W ciągu kolejnych godzin eksperyment przybrał znamiona zakłóconego wewnątrz życia. Po buncie więźniów drugiego dnia, strażnicy zaczęli stosować bardziej poniżające formy kary, a więźniowie stawali się coraz bardziej bierni. Każda grupa natychmiastowo przejęła zachowanie odpowiednie do przypisanych ról, nie z powodu wewnętrznych predyspozycji czy wytycznych od eksperymentatorów, ale raczej z faktu, iż sytuacja wymogła na obu grupach przyjęcie nowych tożsamości. Eksperyment, zaplanowany na dwa tygodnie, zakończył się nagle po sześciu dniach.
Chcąc dojść do zrozumienia psychologii zła, uświadomiliśmy sobie, że takie przemiany ludzkiego charakteru, nie są tak rzadkie jak byśmy chcieli wierzyć. Badanie historyczne i nauka behawioralna dowiodły ,,banalności zła’’, polegającej na tym, że w pewnych warunkach i pod społeczną presją zwykli ludzie mogą popełniać czyny, które inaczej byłyby nie do pomyślenia. Poza Stanfordzkim Eksperymentem, badania przeprowadzone w latach 60-tych przez Stanleya Milgrama na Uniwersytecie Yale również ujawniły banalność zła. Eksperymenty Milgrama wymagały od uczestników by odgrywali rolę ,,nauczyciela’’, który był odpowiedzialny za zarządzanie porażaniem prądem ,,ucznia’’, kiedy ów uczeń nie odpowiadał poprawnie na pytania testowe. Uczestnicy nie byli świadomi, że uczeń współpracował z eksperymentatorami i tak naprawdę nie otrzymywał żadnych wstrząsów. W miarę jak uczniowie jęczeli z bólu coraz to bardziej, nauczyciele byli poinstruowani by zwiększać napięcie wstrząsów-nawet gdy uczniowie zaczęli krzyczeć, błagając by zaprzestać wstrząsów, aż całkowicie przestali reagować. Pod naciskiem eksperymentatorów – poważnie wyglądających mężczyzn w laboratoryjnych kitlach, którzy mówili, że ponoszą odpowiedzialność za konsekwencje – większość uczestników nie przestała aplikować wstrząsów dopóki nie osiągnęli 300 woltów i więcej – tj. śmiertelnego ładunku. Większa część nauczycieli wymierzyła maksymalne wstrząsy na poziomie 450 woltów.
Wszyscy lubimy myśleć, że linia pomiędzy dobrem a złem jest nieprzenikniona – że ludzie, którzy czynią straszne rzeczy, jak popełnienie zabójstwa, zdrada czy porwanie, stoją po złej stronie, a reszta z nas nigdy nie mogłaby tej linii przekroczyć. Ale Stanfordzki Eksperyment Więzienny i badania Milgrama ujawniły przekraczalność tej granicy. Niektórzy ludzie są po dobrej stronie tylko dlatego, że sytuacja nigdy nie skusiła ich do przejścia na drugą stronę.
Jest to właściwe nie tylko dla sprawców tortur i innych okrucieństw, ale dla pozornie zwykłych ludzi, którzy w krytycznym momencie zachowują się biernie. Wspominając nazistowskie Niemcy czy więzienie Abu Ghraib, odnajdujemy wielu ludzi, którzy obserwowali co się tam działo i nic z tym nie uczynili. W Abu Ghraib, jedna fotografia ukazuje dwóch śmiejących się żołnierzy przed piramidą nagich więźniów, podczas gdy tuzin innych żołnierzy stał wokoło przyglądając się biernie. Jeśli obserwujesz takie nadużycia i nie mówisz: ,,To jest złe! Przestańcie!’’, dajesz ciche przyzwolenie na kontynuowanie tego procederu. Jesteś częścią milczącej większości, która sprawia, że złe czyny są bardziej akceptowalne. W Stanfordzkim Eksperymencie Więziennym, byli także ,,dobrzy strażnicy’’. Dobrzy strażnicy w czasie swojej służby, gdy zdarzały się najgorsze nadużycia, nigdy nie zrobili niczego złego więźniom, ale też nie od razu stawiali czoła innym strażnikom, mówiąc: ,,Co wy robicie? Zapłacono nam trochę pieniędzy bez dręczenia siebie nawzajem’’. Czy: ,,Hej, pamiętacie tamtych studentów college’u, a nie więźniów?’’. Żaden dobry strażnik nawet nie interweniował, by zatrzymać działania tych drugich. Żaden nawet nie spóźnił się o minutę, nie wyszedł wcześniej o minutę, nie wyraził sprzeciwu. Sytuacja nakazywała im bierność, a ich bierność z kolei ułatwiała czynienie zła.
Ale ponieważ zło fascynuje ludzi od zawsze, byliśmy opętani skupianiem się i analizą złoczyńców. Być może z powodu tragicznych wydarzeń Drugiej Wojny Światowej zaniedbaliśmy rozważanie drugiej strony banalności zła: Czy jest również możliwe, że bohaterstwo jest czymś, co wcielić w życie może każdy, mając właściwą gotowość umysłu? Czy byłoby to także ,,banalnością heroizmu’’? Koncepcja banalności heroizmu, a więc jego prostoty sugeruje, że my wszyscy jesteśmy potencjalnymi bohaterami czekającymi na chwilę, by dokonać w życiu heroicznego czynu. Decyzja, by działać bohatersko jest wyborem, który przez wielu z nas zostanie kiedyś podjęty. Definiując heroizm jako uniwersalną właściwość ludzkiej natury, nie zaś jako rzadką cechę mniejszości ,,bohaterskich wybrańców’’, staje się on czymś, co wydaje się być w zasięgu możliwości każdej osoby, być może inspirując większość z nas do odpowiedzi na to wezwanie.
Nawet ludzie, którzy prowadzili mniej przykładne życie, mogą być bohaterscy w trudnej chwili. Na przykład, podczas huraganu Katrina, młody człowiek nazwiskiem Jabar Gibson, który miał na koncie odsiadki za rozmaite przestępstwa, zrobił coś, co wielu ludzi w Luizjanie uważało za bohaterskie: zarekwirował autobus, którym przewiózł mieszkańców biednej dzielnicy Nowego Orleanu w bezpieczne miejsce w Houston. ,,Autobus renegata’’ Gibsona, przybył do bezpiecznej części miasta, zanim władze zdążyły podjąć jakiekolwiek działania.
Idea banalności heroizmu odsłania mit ,,bohaterskiego wybrańca’’, mit, który wzmacnia dwie podstawowe ludzkie cechy. Pierwszą jest przypisywanie rzadkich cech ludziom, którzy robią coś wyjątkowego, by widzieć w nich nadczłowieka, wzorzec dla reszty praktycznie nieosiągalny. Drugą jest pułapka bierności – czasem znana jako ,,efekt naocznego świadka’’. Badania pokazały, że efekt ten jest często motywowany rozproszeniem odpowiedzialności, np. kiedy różni ludzie są świadkami nagłego wypadku i zakładają, że ktoś inny udzieli pomocy. Tak jak ,,dobrzy strażnicy’’, wpadamy w pułapkę bierności, gdy zakładamy, że to inni ponoszą odpowiedzialność za podejmowanie działań. Szukając alternatywy dla tej bierności i współsprawstwa zła, śledziliśmy prostotę heroizmu. Nasze początkowe badania pozwoliły nam prześledzić, przykład po przykładzie, ludzi, którzy dokonali czegoś prawdziwie bohaterskiego. Poprzez jednostki cieszące się międzynarodową sławą, do tych, których nazwiska nigdy nawet nie były wymieniane w nagłówkach lokalnych gazet. To doprowadziło nas do bardziej krytycznego formułowania definicji heroizmu, do rozważenia sytuacyjnych i osobistych cech szczególnych, które podsycają i ułatwiają bohaterskie zachowanie.
Heroizm jest ideą tak starą jak ludzkość i pewne jego niuanse są zatracane lub zmieniane przez popkulturę. Bycie bohaterem to nie bycie jedynie dobrym wzorcem czy popularną postacią sportu. Wierzymy, że nadeszła potrzeba rewizji historycznych znaczeń tego słowa i uczynienia go żywym w XXI wieku. Koncentrując się bardziej na modelu ludzkiego zachowania, możliwe jest rozwijanie tego, co nazywamy ,,bohaterską wyobraźnią’’ lub rozwojem osobistego heroicznego ideału. Ten heroiczny ideał może kształtować zachowanie poszczególnych osób w czasach kryzysu czy moralnego niepokoju.

Czym jest heroizm?

Frank De Martini był architektem, który odnowił deptak Brooklinu. Pasjonował się starymi samochodami, motocyklami, żeglowaniem i spędzaniem czasu z żoną Nicole oraz dwójką dzieci. Po tym jak porwane samoloty uderzyły w World Trade Center 11 września 2001, De Martini, zarządca budowy Urzędu Portowego przy Centrum, starannie przeszukał wyższe piętra Wieży Północnej, by pomóc uwięzionym przez atak ofiarom. Do Martiniego przyłączyło się troje kolegów: Pablo Ortiz, Carlos DaCosta i Pete Negron. Pisarze Jim Dwyer i Kevin Flynn połączyli działania De Martniniego i jego kolegów w swojej książce: „102 Minuty: Nieopowiedziana Historia Walki o Przetrwanie Wewnątrz Bliźniaczych Wież”. Dowody wskazują na to, że tych czterech mężczyzn było w stanie uratować 70 istnień, używając jedynie łomów i latarek – jedynych dostępnych narzędzi. Choć De Martini stawał się coraz bardziej zaniepokojony o trwałość budynku, to on i jego ludzie kontynuowali akcję ratunkową. Wszyscy czterej mężczyźni zginęli wskutek zawalenia się wieży. Nie byli to ludzie znani wcześniej jako bohaterowie, ale z pewnością większość z nas mogłaby nazwać ich działania bohaterskimi. Ale właściwie czym jest heroizm?
Heroizm różni się od altruizmu. Gdy altruizm kładzie nacisk na bezinteresowne działania pomagające innym, heroizm wymaga potencjału do głębokiego osobistego poświęcenia. Sedno heroizmu obraca się wokół zaangażowania jednostki w szlachetny cel i chęci akceptacji konsekwencji w walce o osiągnięcie tego celu.
Historycznie, heroizm był bardzo blisko powiązany ze służbą wojskową, jednakże społeczny heroizm także zasługuje na bliższe przestudiowanie. Choć Achilles uznawany jest za archetypowego bohatera wojennego, gotowość Sokratesa do śmierci za swoje wartości również była bohaterskim czynem. Heroizm w służbie szlachetnej idei jest zazwyczaj nie tak dramatyczny jak heroizm, który pociąga za sobą natychmiastowe fizyczne niebezpieczeństwo. Społeczny heroizm jest na swój sposób kosztowny, prowadzi do utraty finansowej stabilności, obniżenia statusu społecznego, utraty wiarygodności, aresztu, tortur, zagrożenia dla członków rodziny i w niektórych przypadkach – do śmierci.
Te różne sposoby zaangażowania w bohaterski ideał sugerują głębszą, bardziej zawiłą definicję heroizmu. W oparciu o naszą własną analizę wielu zachowań, które nazywamy bohaterskimi, wierzymy, że heroizm jest stworzony z przynajmniej czterech niezależnych aspektów.
Po pierwsze, heroizm dotyczy pewnego typu poszukiwania, który może rozciągać się od ochrony życia (starania Franka DeMartniego w World Trade Center), do ochrony ideału (dążenie Martina Luther Kinga do równych praw dla Afroamertykanów).
Po drugie, heroizm musi przybierać pewne formy faktycznego czy oczekiwanego poświęcenia bądź ryzyka. Może być także formą fizycznego zagrożenia czy głębokiego społecznego poświęcenia. Fizyczne zagrożenia, które podejmują strażacy zgodnie ze swym obowiązkiem, są z natury czysto bohaterskie. Społeczne poświęcenia są bardziej subtelne. Na przykład w roku 2002, Tom Cahill, badacz z Uniwersytetu Kalifornijskiego, ryzykował wiarygodnością swojej kariery naukowej, zwołując konferencję prasową, w czasie której skrytykował otwarcie wyniki EPA, mówiące o tym, że powietrze blisko Strefy Zero, w następstwie ataków z 11 września, nie było skażone. Jego gotowość działania publicznego stała się wyzwaniem dla rządu i kilku zaprzyjaźnionych naukowców. Tak jak Cahill, działacze w rządzie i biznesie często stawali w obliczu ostracyzmu, fizycznej groźby lub utraty swoich posad.
Po trzecie, akt bohaterstwa może być zarówno bierny jak i czynny. Często uważamy bohaterstwo za odważne działanie, coś co jest czysto widoczne. Ale pewne formy heroizmu dotyczą biernego oporu czy niechęci do podejmowania kroków. Weźmy pod rozwagę działania oficera Wojny Secesyjnej, Nathana Hale’a przed jego straceniem przez brytyjską armię. W tym momencie nic nie było przesądzone, z wyjątkiem determinacji, by poddać się śmierci z hartem ducha. Słowa, które wypowiedział w końcowych chwilach (zapożyczone ze sztuki ,,Kat’’ Josepha Addison’a), ,,Żałuję ,że mam tylko jedno życie, by dać je mojemu krajowi’’ jest wyjątkową oznaką siły również dla nas – po upływie dwóch stuleci.
W końcu, heroizm może być nagłym, jednorazowym aktem lub czymś, co utrzymuje się przez dłuższy okres czasu. Mogłoby to oznaczać, że heroizm może być prawie natychmiastową reakcją na sytuację; ,przeciętny chłopak’’ Dale Sayler, wyciągnął nieprzytomnego kierowcę z pojazdu właśnie przed zderzeniem auta z nadjeżdżającym pociągiem. Mogą to być również dobrze przemyślane serie działań rozgrywających się dniami, miesiącami, czy w całym życiu. Na przykład, w 1940 roku, japoński urzędnik konsularny na Litwie, Chiune Sugihara, podpisał ponad 2000 wiz dla Żydów mając nadzieję, że umkną oni spod nazistowskiej inwazji, pomimo bezpośrednich rozkazów jego rządu, by tego nie robić. Każdego ranka, gdy Sugihara wstawał i podejmował te same decyzje o pomocy, podpisując kolejne wizy, działał bohatersko, mimo że prawdopodobieństwo zgubnych konsekwencji dla niego i jego rodziny było ogromne. Pod koniec wojny został bezceremonialnie wyrzucony z japońskiej służby cywilnej.

Co tworzy bohatera?

Wysiłki, by skatalogować i skategoryzować bohaterską działalność skłoniły nas do tego, by przeanalizować czynniki, które łączą się wzajemnie, tworząc bohaterów. Trzeba podkreślić, że jest to początkowa praca badawcza; w najlepszym razie pozwoli nam na przedstawienie kilku hipotez, które uzasadniają dalsze dociekania.
Zdołaliśmy nauczyć się poprzez główną część poprzednich badań, jak pewne sytuacje mogą wywoływać efekt naocznego świadka, o którym wspominaliśmy wcześniej. Ale właśnie sytuacje, które wywołują postawy „naocznych świadków”, mają niezmierną siłę by budzić bohaterskie odruchy w ludziach, którzy nigdy nie uważaliby siebie za bohaterów. W istocie, pierwszą reakcją ludzi, których nazwano bohaterami, jest zaprzeczanie własnej wyjątkowości wypowiedziami w stylu: ,,Nie jestem bohaterem: każdy w tej samej sytuacji mógłby zrobić to, co ja’’, czy ,,Właśnie zrobiłem to, co należało uczynić’’. Sytuacje na pograniczu życia i śmierci, uwięzienia w płonącym domu czy wraku auta, dopingują ludzi do heroicznego działania. Ale inne sytuacje, takie jak bycie świadkiem dyskryminacji, zbiorowej korupcji, rządowych nadużyć czy wojennych okrucieństw – nie tylko aktywizują w ludziach najgorsze instynkty ale także te najbardziej humanitarne. Wierzymy, że takie sytuacje tworzą ,,jasną linię’’ etycznego testu, który popycha niektóre jednostki w kierunku działania próbującego powstrzymać popełniane zło. Ale dlaczego niektórzy ludzie są zdolni dostrzegać tę linię, podczas gdy inni są na nią ślepi? Dlaczego niektórzy ludzie ponoszą odpowiedzialność za daną sytuację, kiedy inni ulegają efektowi naocznego świadka?
Tak jak w Stanfordzkim Eksperymencie Więziennym i badaniach Milgrama, sytuacja i osobiste cechy każdej osoby oddziałują wzajemnie na siebie w sposób różnoraki. Nie wiemy na pewno, jak te cechy osobowe łączą się z sytuacją, generując bohaterskie działania, ale mamy kilka wstępnych pomysłów. Przypadek ingerencji Sugihary w sprawę Żydów jest w tej sprawie pomocny.
Świadectwo życia Sugihary unaocznia nam, że jego wysiłek, by ratować uchodźców żydowskich był dramatycznym finałem długiej listy mniejszych starań, z których każdy manifestował chęć, by sporadycznie opierać się ograniczeniom japońskiego społeczeństwa wczesnego wieku dwudziestego. Na przykład, nie podążał za wskazówkami swojego ojca, by zostać lekarzem, zamiast tego dążył do nauki języka i do służby państwowej; jego pierwsza żona nie była Japonką; w latach 20-tych Sugihara zrezygnował z prestiżowej posady w służbie państwowej, by protestować przeciwko postępowaniu wobec Chińczyków przez wojsko japońskie podczas okupacji Mandżurii. Te wydarzenia sugerują, że Sugihara posiadł wewnętrzną siłę i pewność siebie konieczną, by być kierowanym przez moralny kompas w sytuacjach niepewności.
Oprócz tego Sugihara przekonany był co do dwóch filarów światopoglądowych: był on zaprzysiężonym przedstawicielem japońskiego rządu, ale wychowanym w wiejskiej rodzinie samurajów. Czy powinien być posłuszny rozkazom swojego rządu, by nie pomagać Żydom (podporządkowując się nakazom kultury, głoszącej postulat nie przynoszenia wstydu swojej rodzinie przez nieposłuszeństwo wobec władzy)? Czy też powinien podążać wedle samurajskiej maksymy, którą nosił w sercu: ,,Nawet myśliwy nie może zabić ptaka, który leci ku niemu dla schronienia’’. Kiedy japoński rząd odmówił jego prośbom o zgodę na pomoc uchodźcom, Sugihara uświadomił sobie, że te dwa kodeksy postępowania były w sprzeczności, i że stawił czoło jasnej linii etycznej próby.
Co ciekawe, Sugihara nie zachowywał się impulsywnie czy spontanicznie: zamiast tego, ostrożnie rozważył decyzję wspólnie z żoną i rodziną. W sytuacjach zawiłych dla społecznego heroizmu, problem może tworzyć ,,moralną wątpliwość’’, której nie sposób ignorować – rodzaj konkretnego przemyślenia, gdy nie możemy przestać myśleć o czymś, ponieważ burzy to nasz porządek.
Mimo to pozostaje wciąż pytanie: ,,Co skłania ludzi do podejmowania działań? Wielu z nas w podobnym położeniu rozpoznaje etyczne problemy powiązane z sytuacją i choć są głęboko tym poruszeni, to decydują się ją ignorować. Co charakteryzuje ostateczny krok w kierunku bohaterskiego działania? Czy bohaterami są ci, którzy naprawdę działają bardziej skrupulatnie? Czy są oni po prostu mniej niechętni do ryzyka?
Nie znamy odpowiedzi na te istotne pytania – nauka społeczna jeszcze ich nie rozwiązała. Jednakże wierzymy, że ważnym czynnikiem,który może zachęcać do bohaterskiego działania jest heroiczna wyobraźnia – zdolność wyobrażenia sobie stawania w obliczu fizycznie i społecznie ryzykownych sytuacji, by zmagać się z hipotetycznymi problemami, które te sytuacje generują, i by rozważyć własne działania i możliwe ich konsekwencje. Poprzez analizę tych kwestii, jednostka staje się bardziej gotowa do działania. Umacnianie bohaterskiej wyobraźni może pomóc uczynić ludzi bardziej świadomymi etycznych prób osadzonych w złożonych sytuacjach, pozwalając na podjęcie rozważnej decyzji. Postrzeganie siebie jako zdolnego do postanowienia o konieczności heroizmu, może być pierwszym krokiem do aktu bohaterstwa.

Jak kształtować bohaterską wyobraźnię?

Przez ostatni wiek, byliśmy świadkami subtelnego pomniejszania słowa ,,bohater’’. Tytuł ten był poniekąd zarezerwowany tylko dla tych, którzy dokonywali rzeczy wielkich, ryzykując wszystkim, co mieli. Stopniowo, jako że skierowaliśmy się ku walce zmechanizowanej, szczególnie w czasie i po Drugiej Wojnie Światowej, pierwotne ideały żołnierskiego heroizmu stały się bardziej odległe. W tym samym czasie, nasz pogląd na społeczny heroizm również został osłabiony. Utrzymujemy, że wynalazcy, sportowcy, aktorzy, politycy i naukowcy są przykładami ,,bohaterów’’. Te jednostki są najwyraźniej wzorcami ról, które chcielibyśmy dostrzegać w naszych dzieciach – ciekawość, upór, siłę fizyczną, bycie Dobrym Samarytaninem – lecz oni nie demonstrują odwagi czy hartu ducha. Umniejszając ideał heroizmu, społeczeństwo popełnia dwa błędy. Po pierwsze, osłabiamy spuściznę prawdziwych bohaterów, czy są to znamienite osobistości jak Abraham Lincoln czy bohater z sąsiedztwa. Po drugie, powstrzymujemy się przed konfrontowaniem ze starszymi,wymagającymi formami tego ideału. W poprzednich pokoleniach takie słowa jak waleczność, hart ducha, rycerskość i dzielność poruszały ludzkie serca. Dzieci czytają o wyczynach wielkich wojowników i odkrywców gotowe, by ich naśladować. Jako że nasze społeczeństwo zbytnio upraszcza heroizm, zapominamy o rozwijaniu bohaterskiej wyobraźni.
Istnieje kilka określonych kroków, które możemy poczynić, by rozwinąć bohaterską wyobraźnię. Możemy zacząć zachowywać świadome, dbałe i krytyczne ocenianie każdej sytuacji, z którą się spotykamy po to, abyśmy nie przechodzili do porządku dziennego nad nagłym wypadkiem wymagającym naszego działania. Powinniśmy rozwijać nasz ,,detektor nieciągłości’’ – świadomość rzeczy, które nie pasują, są nie na miejscu, które nie mają sensu w kontekście całości. Oznacza to zadawanie pytań by uzyskać informację, której potrzebujemy, by wziąć odpowiedzialność za działanie.
Po drugie, ważne, aby nie bać się narażenia na konflikt, wskutek rozwijania zasad, którym hołdujemy. Właściwie, nie powinniśmy myśleć o trudnych interakcjach jako konfliktach, ale raczej próbach rzucania wyzwań innym ludziom, pobudzania ich własnych zasad i ideologii.
Po trzecie, musimy pozostawać świadomi rozszerzonego horyzontu czasowego, nie tylko w chwili obecnej. Powinniśmy być zaangażowani w bieżącą sytuację, jednak również być w stanie odłączyć część naszej analitycznej koncentracji w celu wyobrażenia sobie scenariuszy alternatywnej przyszłości, które mogą się rozgrywać, zależnie od różnych działań czy zaniechań podejmowanych w czasie teraźniejszym. W dodatku powinniśmy utrzymywać nasze umysły w przeszłości, jako że mogą pomóc przywołać wartości i nauki wpojone nam dawno temu, skłonne dopełniać nasze działania w bieżącej sytuacji.
Po czwarte, musimy oprzeć się pragnieniu usprawiedliwiania bezczynności, odrzucające złe czyny jako akceptowalny środek do rzekomo właściwych celów.
Na końcu, musimy spróbować przekroczyć oczekiwaną negatywną konsekwencję związaną z pewnymi formami heroizmu, takimi jak bycie społecznie wyalienowanym. Jeśli nasz tok myślenia jest słuszny, musimy zawierzyć, że inni ostatecznie rozpoznają wartość naszych bohaterskich działań.
Lecz poza tymi podstawowymi krokami, nasze społeczeństwo potrzebuje głębokiego namysłu nad sposobami rozwijania bohaterskiej wyobraźni wszystkich jego obywateli, a przede wszystkim młodzieży. Starożytni Grecy i anglosaskie plemiona czcili swoich bohaterów w epopejach takich jak ,,Iliada’ ’czy ,,Beowulf‘’. Łatwo powiedzieć, że są przestarzałe, jednak nie sposób zaprzeczyć słuszności ideałów bohaterskich, jakie prezentują.
W tych opowieściach, protagonista często spotyka tajemnicze postacie, które próbują zwieść go z właściwej drogi. W naszym życiu musimy także unikać uwiedzenia przez zło, uświadamiając sobie, że to uwiedzenie może wyglądać całkiem niepozornie – przykładowo niemoralny przyjaciel, współpracownik etc. Zdając serię mniejszych testów z naszej determinacji, możemy kultywować osobisty nawyk heroizmu.
Epopeje równie często opowiadają o bohaterze odwiedzającym zaświaty. To metaforyczne zetknięcie się ze śmiercią reprezentuje akceptację i transcendencję własnej śmiertelności. Do dnia dzisiejszego, pewne formy heroizmu wymagają zapłacenia ostatecznej ceny. Ale możemy także rozumieć to jako pragnienie bohatera do przyjęcia każdej konsekwencji heroicznego działania – czy jego poświęcenie jest fizyczne czy też społeczne.
Na koniec, od prastarych wojennych opowieści o Achillesie do fascynującej dobroci Sugihary względem żydowskich uchodźców w Drugiej Wojnie Światowej, kod postępowania stanowi strukturę, z której wyłania się heroizm. W tym kodzie bohater kieruje się zestawem zasad, będących przypomnieniem na wypadek, gdyby zapomniał, co jest złe i nakazem, by owe zasady urealnić. Dziś wydaje się, jakbyśmy dryfowali coraz to dalej od tych mądrości, które służą jako papierek lakmusowy dla dobra i zła.
Jak możemy w dobie cyfryzacji przekonać siebie i nasze dzieci do tego, co było kiedyś ustną tradycją? Hollywood wypełniło parę tych zadań. Ostatnia ekranowa wersja „Władcy Pierścieni” J.R.R.Tolkiena dostarcza nam klasycznej opowieści opartej na epickiej tradycji. Jednakże, ilu z nas zatrzymało się i porozmawiało ze swymi dziećmi o głębokim znaczeniu tej opowieści? Jako że przemysł gier wideo rozwija się, czy siła tej formy rozrywki może być użyta do kształcenia dzieci o zagrożeniu pułapkami kolejnej stadnej mentalności? Czy te gry pomogłyby dzieciom rozwijać ich własny wewnętrzny kompas w moralnie dwuznacznych sytuacjach? Czy mogą skłonić do zastanowienia nad ich własną zdolnością do działań bohaterskich? I jako że posuwamy się do przodu w erze cyfrowej, jak podstawowe nauki kodeksu honorowego mogą pozostać istotnymi dla ludzkich interakcji?
Jeśli utracimy zdolność wyobrażenia siebie jako bohaterów i zrozumienia znaczenia prawdziwego heroizmu, nasze społeczeństwo zubożeje. Ale jeśli będziemy zdolni na nowo połączyć się z tymi starożytnymi ideałami, możemy zintegrować się z bohaterem w nas samych. Jest to niezbędny, wewnętrzny przewód pomiędzy nowoczesnym światem a światem mitycznym, który może uczynić każdego człowieka codziennym bohaterem.
___________________________________
Philip G. Zimbardo jest emerytowanym Profesorem Uniwersytetu Stanforda i jedną z najbardziej znaczących postaci współczesnej psychologii. Otrzymawszy tytuł B.A. w 1954 roku od Brooklin College, uzupełnił go tytułami zarówno MSc jak i PhD w katedrze Psychologii Społecznej Uniwersytetu Yale.Profesor Zimbardo nauczał na uniwersytetach w Yale, Nowym Jorku i Columbii przed przeprowadzką na Uniwersytet Stanforda w 1968 roku. Zróżnicowanie okresów jego kariery obejmuje wiele dekad I tematów badawczych zawierających: więzienia, czas, nieśmiałość, szaleństwo, przemoc/zło, perswazję, hipnozę, rozdźwięk, nauczanie, polityczną psychologię, terroryzm i inne. Jednym z jego najbardziej znanych badań to Eksperyment Więzienny ze Stanfordu z 1971, badający wpływ skrajnego społecznego kontekstu na zachowanie zwykłych jednostek. Jest autorem ponad 400 artykułów jak również licznych podręczników.
Profesor Zimbardo dwa razy zajmował stanowisko prezesa Zachodniego Towarzystwa Psychologicznego, jest także byłym prezesem Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego. Przewodniczy Projektowi Heroicznej Wyobraźni, był zaangażowany w tworzenie Kliniki I Instytutu Nieśmiałości. Profesor Zimbardo mocno wierzy w praktyczną wartość psychologii, silną pozycję mediów, popiera siłę zmian na lepsze. Spośród jego ostatnich książek można wymienić: ,,Efekt Lucyfera” (2007) i ,,Paradoks Czasu” (2008).