Eksperyment stanfordzki po latach

Nierzadko zdarza się, że Hollywood prosi naukowców o konsultację swoich najbardziej ambitnych intelektualnie scenariuszy.
Jest to jednak dość rzadkie, gdy konsultant na planie jest także jedną z głównych postaci w filmie.


Uniwersytet w Stanford.

Uniwersytet w Stanford.

Tak jest w przypadku Profesora Philipa Zimbardo, głównego konsultanta Więziennego Eksperymentu, filmu wyreżyserowanego przez Kyle’a Alvarez’a, w którym Philip Zimbardo udowadnia niepokojące, moralnie dwuznaczne osobowości.

Dziś, Profesor Zimbardo jest sławną ikoną psychologii: emerytowany profesor Uniwersytetu Stanforda, autor wielu bestsellerowych książek o psychologii, ekspert w badaniach z Abu Ghraib i były przewodniczący Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego. W filmie widzimy go takim, jakim był w 1971 roku: długowłosym, wąsatym, świeżo upieczonym profesorem z Uniwersytetu Stanforda. Widzimy też, jak gra nadzorcę w więzieniu, który symuluje do badania, organizując i nadzorując sytuację, która emocjonalnie przeraża niektórych uczestników i sprawia, że zachowują się po prostu sadystycznie.

Jest to złożony portret. Profesor Zimbardo jest głosem filmu. Przez lata współpracował i prowadził rozmowy ze scenarzystą, aby go zrealizować. Dlaczego zdecydował się na tę szczególną adaptację? Poprosiliśmy Profesora Zimbardo o rozmowę by zapytać o jego motywacje do poparcia dla adaptacji docu-dramy i o to jak wierny jest film w stosunku do pierwotnego eksperymentu i dlaczego wierzy, że ten film ma teraz znaczenie.


Wywiad przeprowadziła Katie Kilkenny z Pacific Standard. 

KK: Dowiedziałam się z niedawnego wywiadu dla Huffington Post, że otrzymywałeś skrypty i byłeś zagadywany przez aktorów przez około 35 lat, dopóki ta adaptacja się nie pojawiła.

PZ: Chciałem tylko usiąść na widowni i obejrzeć film, zanim umrę. Nie obchodziło mnie nawet, czy to dobrze, czy nie. Sam eksperyment jest oczywisty w filmie. Widzisz transformację z dnia na dzień, dzień po dniu, nie ma żadnego porównywalnego badania, jakie kiedykolwiek przeprowadzono. Film przechodził przez różne scenariusze, które chciały uczynić go bardziej dramatycznym i przez różnych aktorów, którzy mieli reputację, ale zdominowaliby film. W końcu okazało się, że jest to właściwy film we właściwym czasie, z odpowiednim scenariuszem i odpowiednimi aktorami.

KK: Co w tym projekcie różniło się od poprzednich?

PZ: Po pierwsze, ściśle współpracowałem z Timem Talbottem, scenarzystą. Został zatrudniony jako konsultant, ponieważ firma produkcyjna Maverick Films nie miała zespołu produkcyjnego. Przesyłałem mu rozdziały, które pisałem do mojej książki Efekt Lucyfera. Dużo w tej książce było o tym, co faktycznie wydarzyło się w badaniu więziennym w Stanford, do którego wróciłem i które ponownie odwiedziłem, oglądając wszystkie kasety wideo, które zrobiliśmy i tworząc skrypty. Cały dialog więźniów i strażników w filmie jest dokładnie transkrybowany z tego badania. Tim miał wybór różnych ludzi, prowadzących dialogi – nie użył ich wszystkich i wprowadził zmiany w kolejności. Ale film staje się bardzo wiernym odtworzeniem tego, co faktycznie wydarzyło się w tym eksperymencie. Oczywiście, jest to skrócenie  sześciu dni do dwóch godzin, więc wiele dramatycznych wydarzeń z prawdziwego studium nie można było umieścić w filmie.

KK: Których z dramatycznych wydarzeń nie można było dodać?

PZ: Tym, co natychmiast uczyniło badanie [pierwotne] tak potężnym, było to, że zorganizowałem departament policji w Palo Alto. By sfingować aresztowania więźniów czekających w domu i w akademiku i doprowadzić ich do rzeczywistego więzienia, odcisnąć im linie papilarne, zrobić zdjęcie i umieścić ich w prawdziwej celi więziennej. Każdego, jeden po drugim. Potem każdy z nich został odebrany przez moich absolwentów i przeniesiony do naszego więzienia. W filmie ukazano tylko jedno z tych aresztowań, a uczestnik badania nie trafia do więzienia. Policjanci zasłaniają oczy, a następnie znajdują się w naszym więzieniu.

To było bardzo dramatyczne, gdy byli w prawdziwym więzieniu, a prawdziwi gliniarze mówili im, żeby traktowali to poważnie i przechodzili przez proces pobierania odcisków palców, robili zdjęcia, zmieniali ubrania.

Ciekawe jest to, że prawie wszystko w filmie jest wiernym odtworzeniem tego, co się wydarzyło. Nic nie jest udramatyzowane. Jeśli już, to wiele dramatów nie ukazało się w filmie.

KK: Stworzyłeś już film dokumentalny na podstawie eksperymentu i włączyłeś go do swojej książki Efekt Lucyfera. Co dodaje film fabularny do historii, której wcześniej nie widzieliśmy?

PZ: To naprawdę bardzo ważne nowe królestwo. Jestem badaczem, ale zasadniczo jestem pedagogiem. Wkrótce po badaniu wyprodukowałem dla nauczycieli akademickich zestaw slajdów z taśmą. Kiedy stało się możliwe zrobienie filmu, stworzyliśmy The Quiet Rage. Ponownie, moi odbiorcy byli przede wszystkim nauczycielami szkół wyższych, którzy mogli używać go na zajęciach. Oczywiście jako dokument.

Ale tutaj, to co się dzieje i czego nie dostaniesz w mojej książce to to, że widzowie patrzą, jakby byli podglądaczami. Obserwują mnie i moich pracowników – Craig’a Haney’a, Curtis’a Banks’a, David’a Jaffe’a. My obserwujemy więźniów i strażników. A teraz oni obserwują nas. Widzowie znajdują się w specjalnej, uprzywilejowanej pozycji, której nie da się przeczytać z książki i poczuć za pomocą filmu dokumentalnego. To właśnie sprawia, że ​​film jest porywający emocjonalnie.

Mam nadzieję, że ten silny emocjonalny wpływ zostanie przekształcony w intelektualny proces: Jakim strażnikiem byłbym? Jakim typem zbrodniarza byłbym? Czy wcześniej zakończyłbym badanie? Czy należy przeprowadzić nowe badania? Jakie są pytania dotyczące prawdziwych więzień? Jako nauczyciel, mam nadzieję, że ten film może zrobić coś, czego nic co napisałem lub wyprodukowałem wcześniej nie mogło spowodować.

KK: Ten film ma dotrzeć do zupełnie nowej – innej publiczności niż dokument, a może nawet przedstawić eksperyment ludziom, którzy nigdy o nim nie słyszeli. Dla nowo-przybyłego, kogoś może po dwudziestce, który jest tylko trochę obeznany z twoją pracą, jaką przekazał byś wiadomość?

PZ: Myślę, że to co jest interesujące w eksperymencie i filmie, naprawdę działa na wielu różnych poziomach. Ponownie jest to ciekawość – czy zrobiłbym to, czy kiedykolwiek mogłem sobie wyobrazić najgorsze rzeczy, które zrobił strażnik? Czy mogę sobie wyobrazić, że potrafiłbym się oprzeć bez względu na to co zrobili strażnicy? Czy mógłbym się złamać? Czy w końcu będę fajtłapą? Na jednym poziomie.

Inna sprawa: kiedy ja, jako zwykły młody człowiek, znajdowałem się w tej sytuacji wcześniej? Myślę, że najciekawszą dynamiką naszej natury jest to, że ludzka transformacja nigdy taka nie jest. Ktoś, kogo znasz, ktoś taki jak ty lub ktoś bliski, nagle zaczyna się zmieniać, ponieważ zostaje postawiony w określonej sytuacji lub otrzymał określoną rolę lub władzę. Lubimy myśleć, że nasza osobowość jest względnie ustalona, ​​jesteśmy tacy jak jesteśmy, nie pod wpływem otaczających nas rzeczy. To badanie mówi, że to może czasami być prawdą, ale w innych nieznanych sytuacjach, w których nie mamy żadnych wytycznych ani reguł, które zawierają to, kim jesteśmy, możemy być kimkolwiek. Mamy historyczny precedens milionów ludzi ze wszystkich krajów na całym świecie uwikłanych w zło. Miejmy nadzieję, że film sprawi, że ludzie pomyślą w kreatywny sposób o tych bardzo podstawowych problemach.

Prezydent Obama odwiedził amerykańskie więzienie po raz pierwszy w historii amerykańskich prezydentur i oświadczył, że należy przeprowadzić reformę więzienną. W więzieniu jest 2,3 miliona amerykańskich obywateli. Jest to co najmniej dwa razy więcej niż w jakimkolwiek kraju na świecie, a teraz wiemy, że więzienia nie reformują, są po prostu karą. 44* lata później ten film może być idealnie dopasowany do bieżących wydarzeń, do władzy, który zdaje sobie sprawę z tego, że więzienia są miejscami nadużyć, zwłaszcza mniejszości, ponieważ wciąż są wypełniane nieproporcjonalnie z Afroamerykanami i Latynosami.

KK: To naprawdę interesujący punkt, ale jest czynnik komplikujący: w ciągu 44* lat, które minęły, twój eksperyment został podważony przez badaczy, którzy kwestionowali metodologię. Jeden z autorów napisał niedawno, że sądzi, że karty zostały ułożone na korzyść konkluzji, z której wyszedłeś – a mianowicie, że sytuacja w scenariuszu jest zdominowana, a ludzie w niej żyjący mają endemiczną zdolność czynienia zła. Czy ten film ma moc zmienić kontrowersyjną opinię publiczną na temat tego, co zrobiłeś w 1971 roku?

PZ: Chyba tak. Szczerze tak uważam. Celem mojej kariery i tego co robię jest oddanie psychologii publiczności. Zawsze starałem się tłumaczyć badania w sposób czytelny dla opinii publicznej. Opublikowałem w „Psychologii Dziś” nie tylko artykuły psychologiczne. Wiele badań, które przeprowadzam, pochodzi z prób zrozumienia problemów społecznych, takich jak badania nad graffiti, badania nad torturami, badania nad przemocą i nadużyciami w dzielnicach. Zasadniczo media są łącznikiem pomiędzy środowiskiem akademickim a społeczeństwem. Tak więc zdawałem sobie z tego sprawę, ale nigdy nie miałem okazji, aby nakręcić film, który mógłby być hitem. Recenzje są wyjątkowo dobre i to połączenie aktorskiego działania – tutaj jest 24 młodych, niesamowicie dobrych aktorów, a Kyle Alvarez wykonał świetną robotę, kształtując ich w jednostkę i bardzo mocny wynik, edycję, sceny, które przechodzą w zwolnionym tempie. zwiększają intensywność tego momentu. Myślę, że film ma potencjał, cechy, które mają duży i trwały wpływ. Z pewnością po tym, jak zrobi rundę wokół Stanów i pojawi się zainteresowanie za granicą, ma szansę zostać częścią zajęć wprowadzających psychologię.

KK: To jest bardzo mocny film. Zauważyłam, że czuję wiele sprzecznych emocji. Mogę sobie tylko wyobrazić, co czujesz, gdy patrzysz na siebie na ekranie granym przez Billy’ego Crudup’a.

PZ: To jest bolesne. Oglądałem to cztery razy. Za pierwszym razem było to niemal przytłaczająco bolesne. Chciałem wyjść z tej ostatniej sceny, dopóki nie powiedziałem sobie: „OK, przestań.” Ale za każdym razem, gdy oglądam, widzę coś nowego, coś bardzo subtelnego, za czym tęskniłem wcześniej. Mam nadzieję, że będzie to miało trwałą wartość. Jak już powiedziałem, może to mieć wpływ nie tylko na poziomie indywidualnym, ale może mieć wpływ na temat reformy więziennictwa. Nie ma wątpliwości, że potrzebujemy jej. To wielomilionowy błąd, za który płacą podatnicy. Ludzie muszą pozbyć się konserwatywnego poglądu i być w stanie stworzyć odpowiedni rodzaj więzień.

KK: Powiedziałeś, że oglądanie tego filmu było bolesne. 44* lata później, czy jest coś, co zmienilibyście w swoim doświadczeniu?

PZ: Tak. Najważniejsze: popełniłem błąd, grając rolę nadzorcy więziennego. Powinienem być tylko głównym badaczem. Zrobiłem to, ponieważ na początku powiedziałem, że wszyscy musimy przyjąć podobne role, David naczelnika, Craig Haney porucznika, a ja nadzorcy. Ale z czasem nim zostałem. Z etykietą u moich drzwi, kiedy rodzice odwiedzali mnie i traktowali jakbym był nadzorcą więziennym, zacząłem działać w ten sposób.

Straciłem współczucie, które, gdy myślę o sobie, jest jedną z moich głównych cech – bycie współczującą, troskliwą osobą, jako profesor, jako osoba. Całkowicie to straciłem. Zmieniłbym to. Miałem inną osobę, która grałaby tę rolę, albo rzecznika praw, kogoś, kto usiądzie, obserwuje i ma moc dmuchania w gwizdek. „OK, czas się skończył, skończyłeś badanie, udowodniłeś, że masz rację.”

*Artykuł powstał w 2015 roku, stąd wspomnienie o 44 latach później [wyj. tłum.].

Artykuł aut. Katie Kilkenny:  www.psmag.com/social-justice/philip-zimbardo-revisits-the-stanford-prison-experiment [2018-04-16]
Tłumaczenie: Justyna Kapelan
Opr. dr hab. Agnieszka Wilczyńska